Blogowanie na sportowo 

Kowalczyk będzie walczyć o drugi medal!

Justyna Kowalczyk o godz. 22 walczyć będzie o kolejny medal igrzysk olimpijskich w Vancouver. Jak Polka spisze się w biegu łączonym na dystansie 15 km (2x7,5 km)?

Przypomnijmy, że przed dwoma dniami Justyna Kowalczyk została wicemistrzynią olimpijską w sprincie na dystansie 1400 metrów. Polka znana jest z tego, że znacznie lepiej czuje się na dłuższych dystansach, dlatego jesteśmy przekonani, że w piątkowy wieczór powalczy o najwyższe laury, czytaj o złoty medal!
Skąd ten optymizm? Statystyka nie może kłamać! Ostatnie cztery starty na świecie w tej trudnej konkurencji, jakim jest bieg łączony - 2 x 7,5 km (najpierw stylem dowolnym, a później klasycznym), wygrała właśnie "Królowa nart" z Kasiny Wielkiej! I to jeden z nich miał właśnie miejsce w Whistler! Dlaczego teraz, gdy Justyna jest w życiowej formie, miałoby być inaczej?
My, Polacy nie znajdujemy żadnych powodów. Inaczej pewnie myślą Szwedzi, którzy wierzą zwłaszcza w Charlotte Kallę, czy w Norwegii, którzy trzymają za Kristin Stoermer Steirę, która do końca walczyła z Kowalczyk w biegu łączonym podczas ubiegłorocznych MŚ w Libercu.
- Jestem dobrze przygotowana i dam z siebie wszystko - przekonuje Justyna Kowalczyk zupełnie niepotrzebnie. Ona zawsze daje z siebie wszystko!

Nikomu nie trzeba przypominać, że na złoty medal zimowych igrzysk czekamy już 38 lat!

Zakłady bukmacherskie: Na czym zarabiają bukmacherzy?

Coraz częściej można usłyszeć o tym, że któryś z naszych znajomych zarabia duże sumy na zakładach bukmacherskich. Jeśli jednak jest to taki wspaniały sposób na zarobek to nasuwa się pytanie: na czym zarabiają bukmacherze? Oczywiście, że nie rozdają oni pieniędzy za nic.
Mimo wszystko wydajemy o wiele więcej na zakładach bukmacherskich niż jesteśmy w stanie wygrać. Jednak czy to oznacza, że zakłady bukmacherskie są nieopłacalne? Nie do końca jest to prawdą, ponieważ są osoby, które więcej wygrały niż zainwestowały, ale oczywiście są osoby, które tylko tracą.
Dlatego jeśli interesują nas zakłady bukmacherskie musimy się postarać, aby znaleźć się w tej pierwszej grupie ludzi. Można tego dokonać poprzez rozsądne typowanie wyników wydarzeń sportowych. Oczywiście łatwo można powiedzieć, ale o wiele trudniej wykonać.
Powinniśmy też pamiętać, że nie ma także znaczenia nasza wiedza na temat sportu, nawet jeśli zakłady bukmacherskie przyniosły nam duże zyski i zawsze dobrze typujemy to w każdej chwili może się to zmienić i możemy przegrać.

Polska zagra z Niemcami na otwarcie Stadionu Narodowego

Z trzykrotnymi mistrzami świata i Europy zagra Polska w listopadzie 2011 roku na inaugurację Stadionu Narodowego. - Mogę potwierdzić tę informację - powiedział wczoraj "Gazecie" prezes PZPN Grzegorz Lato.

Przed dwoma dniami minęło 500 dni od rozpoczęcia budowy Stadionu Narodowego w Warszawie. Największy w Polsce obiekt piłkarski ma być gotowy - zgodnie z harmonogramem budowy i dyrektywami UEFA - w maju 2011 roku. Niemcy będą pierwszym przeciwnikiem reprezentacji Polski na tym największym obiekcie piłkarskim w Polsce, na którym będzie mogło zasiąść 55 tys. widzów. Być może wcześniej zorganizowane zostaną inne imprezy, ale właśnie to spotkanie będzie oficjalną inauguracją stadionu.
Niemcy, jeden z najlepszych zespołów świata, z którym Polska nigdy nie wygrała, będą kolejnym z prestiżowych przeciwników Polaków przygotowujących się do Euro 2012. W czerwcu reprezentacja Franciszka Smudy zmierzy się w Madrycie z Hiszpanią. Z kolei pierwszy gotowy na Euro 2012 stadion - w Poznaniu, który zostanie ukończony w połowie tego roku, otworzy jesienią 2010 r. mecz Polski z Holandią bądź Francją.
W sierpniu Polska zmierzy się z Włochami, a gospodarzem meczu będzie prawdopodobnie Kraków.
Zakłady bukmacherskie

W sobotę zazieleni się na stadionie Hutnika

Nie w piątek, lecz w sobotę rano na stadionie Hutnika Kraków rozpocznie się układanie murawy, na której wiosną mecze będą rozgrywać piłkarze Wisły Kraków i Cracovii. Podczas kolejnej wizyty na Suchych Stawach śledziliśmy bacznie postępy w pracach przygotowawczych na stadionie nowohuckiego klubu.

Od ostatniej wizyty na obiektach przy Ptaszyckiego zmieniło się kilka rzeczy. Przede wszystkim prawie cały obszar przyszłego boiska, który pokryty był dotychczas piaskiem, zasypany został ziemią z domieszką specjalnych polimerów mających zapewnić sprężystość podłoża. Zamontowano wszystkie wejścia, bramki i kołowrotki oraz całkiem nowe bramy prowadzące z sektorów na boisko. Na trybunach nie ma już zwałów śniegu, jego resztki usuwali pracownicy Miejskiego Przedsiębiorstwa Oczyszczania. Pracowali oni również przy myciu krzesełek, na których wcześniej zalegała warstwa soli. Do zrobienia pozostało im właściwie już tylko "udrożnienie" dojść na poszczególne sektory, tak aby kibice mogli dotrzeć na swoje miejsca, bez ryzyka zapadnięcia się po kostki w błocie.
W piątek po południu murawy nie było jeszcze na Suchych Stawach. Trwało dopiero jej wycinanie w Chorzowie na Stadionie Śląskim. Zwinięte w rolki pasy ziemi porośnięte trawą do Nowej Huty dotrzeć ma według planu w sobotę rano. Wtedy od razu rozpocznie się jej rozwijanie, które potrwa maksymalnie do poniedziałku.
sts

Samotność Fabiańskiego

Na Estadio do Dragao w Porto Łukasz Fabiański zagrał najgorszy mecz w życiu. Nick Hornby napisał w "Piłkarskiej gorączce", że życie kibica to cierpienie. Życie piłkarza to także cierpienie, ale to nie znaczy, że człowiek nie może się podnieść.

Hornby napisał jedną z najbardziej fascynujących książek o pasji do futbolu. Nota bene pisze na kanwie swojego doświadczenia, jako kibica Arsenalu Londyn. Przez lata "Kanonierzy" nie potrafili zdobyć żadnego trofeum, ale przecież kibicowanie to nie tylko dni chwały - to wytrwałość na co dzień. Podoba mi się już pierwsza scena w książce. Żona (matka, narzeczona, kochanka - wstaw właściwe) "brzęczy" nad uchem w kuchni. Co robi prawdziwy kibic? Analizuje sobie w głowie skład ukochanego klubu...
A' propos składu. Fabiański wskoczył do niego po kontuzji palca Manuela Almunii. Wydawało się, że chwycił Pana Boga za nogi. Mecz w 1/8 finału Ligi Mistrzów. Wielka stawka, wielkie wyzwanie, wielki wieczór... Hm, normalnie wielki wieczór. Tymczasem bulwarówka "The Sun" podsumowuje to wymownie - "horror show Fabiańskiego". Poważne tytuły piszą w podobnym duchu. "The Times" określa Polaka mianem "młodego grzesznika Arsenalu", a "The Guardian" pisze o "pogrzebanej wielkiej szansie Fabiańskiego, przez jego dziurawe ręce".
Fortuna

Formuła 1: niedościgniony Red Bull, setka Kubicy

Kierowca Red Bulla, Mark Webber, uzyskał najlepszy czas podczas piątkowych testów Formuły 1 w hiszpańskim Jerez. Polski kierowca teamu Renault, Robert Kubica, po przejechaniu stu okrążeń, miał szósty rezultat w stawce jedenastu kierowców.

Przed południem najszybszy w Jerez był aktualny mistrz świata, Jenson Button (McLaren) - 1.21,436. Dobrze jechał Robert Kubica, który miał czwarty czas 1.22,415, a oprócz Buttona od Polaka szybsi byli tylko Mark Webber z Red Bull Racing oraz Fernando Alonso z Ferrari.
Kierowcom podczas piątkowych hiszpańskich testów wreszcie towarzyszyła dobra pogoda, przez większość czasu było słonecznie, dzięki czemu zawodnicy jeździli po suchym torze, a temperatura oscylowała wokół czternastu stopni Celsjusza.
Po południu najszybszy był bolid Red Bulla, w którym zasiadał Mark Webber. Australijczyk jako jedyny kierowca w stawce zszedł poniżej czasu jednej minuty i dwudziestu sekund - uzyskując 1.19,299.
Za zawodnikiem Red Bulla uplasowali się Fernando Alonso z Ferrari i mistrz świata Jenson Button z McLarena. Robert Kubica miał szósty czas - 1.21,916. Polak na torze spędził dużo czasu, swoim Renault przejechał sto okrążeń. "Najmocniej" swoje bolidy testowali jednak kierowcy Williamsa i Ferrari, którzy przejechali odpowiednio 138 i 132 "kółka".
Wielu zespołom wciąż przeszkadzają, "gremliny" - sesja testowa musiała być kilkukrotnie przerywana, bowiem kilku kierowcom na torze psuły się samochody (Di Grassiemu, Webberowi, Kobayashiemu, Kovalainenowi i Hulkenbergowi). Bolid R30 Roberta Kubicy w sferze technicznej jak na razie spisuje się bez zarzutu.

Edwin van der Sar nie zagra na MŚ w RPA

Bramkarz Manchesteru United, Edwin van der Sar jednoznacznie odrzucił możliwość powrotu do reprezentacji Holandii. Na grę doświadczonego golkipera w zbliżających się mistrzostwach świata w RPA liczył zwłaszcza selekcjoner "Oranje", Bert van Marvijk.

Były zawodnik Ajaxu Amsterdam i Juventusu zrezygnował z gry w kadrze narodowej po Euro 2008. W ostatnim czasie nasiliły się jednak spekulacje o zawieszeniu emerytury na czas mundialu.
- Nie pojadę na mistrzostwa świata z Oranje. Podjąłem taką decyzję po meczu eliminacyjnym z Norwegią i nie mam zamiaru jej zmieniać - powiedział Van der Sar w rozmowie z "Algemeen Dagblad". - To wszystko, co chcę powiedzieć na ten temat. Nadszedł czas, by tacy bramkarze jak Maarten Stekelenburg potwierdzili, że są warci gry w holenderskiej bramce - dodał.
Van Marwijk prawdopodobnie przyzna bluzę z numerem jeden Stekeleburgowi, a jego zmiennikiem ma być Michel Vorm z Utrechtu.

Rewolucja w piłce nożnej coraz bliżej

Prezydent FIFA, Sepp Blatter zmienił zdanie i przyznał, że ma już dosyć pomyłek sędziowskich oraz tego, jak wpływają one na losy spotkań. Szwajcar zapewnił, że jak najszybciej postara się przeforsować ideę wprowadzenia podczas oficjalnych meczów możliwości korzystania z technologii wideo.

Blatter zdradził, że temat ten zostanie poruszony 6 marca na specjalnym posiedzeniu zarządu FIFA. - To jest jak najbardziej konieczne - argumentował Szwajcar, na którego szybką reakcję wpłynęły doniesienia medialne o kontrowersyjnych decyzjach sędziego Toma Henninga Ovrebo i jego asystentów podczas meczu Fiorentiny z Bayernem Monachium w 1/8 finału Ligi Mistrzów. To zaskakująca wypowiedź szefa FIFA, który wcześniej stanowczo był przeciwny wprowadzaniu technologii wideo do spotkań piłkarskich.
- Obudziłem się rano, otworzyłem gazetę, a tam nagłówki informują o tym, że sędziowie po raz kolejny podejmowali błędne decyzje. Dlatego trzeba jak najszybciej rozwiązać ten problem - stwierdził Blatter.
W wygranym przez Bawarczyków 2:1 spotkaniu Miroslav Klose strzelając gola włoskiej drużynie znajdował się na pozycji spalonej.

Wenger krytykuje UEFA za dobór sędziów

Arsene Wenger nie ustaje w krytyce sędziów. Trener Arsenalu, który ma ogromne pretensje do arbitra meczu Ligi Mistrzów z FC Porto (1:2) Martina Hanssona, powiedział w piątek, że UEFA powinna zmienić system doboru sędziów na najważniejsze mecze.

W środowym spotkaniu dwa poważne błędy popełnił polski bramkarz Arsenalu Łukasz Fabiański, ale Wenger największe pretensje miał do Hanssona. Zdaniem francuskiego szkoleniowca, arbiter ze Szwecji wypaczył wynik spotkania.
W piątek Arsene Wenger posunął się jeszcze dalej. Stwierdził, że UEFA powinna dokonać reorganizacji struktury sędziowskiej.
- Po pierwsze, zasady wyznaczania sędziów na mecze powinny być bardziej przejrzyste. W tej chwili tak naprawdę nikt nie wie, w jaki sposób UEFA nominuje poszczególnych arbitrów. Poza tym nie istnieje żaden ranking sędziów. W ostatnich 30 latach zrobiono niewiele, żeby poprawić sytuację. Na tym wszystkim najbardziej cierpi futbol - powiedział Wenger podczas piątkowej konferencji prasowej przed meczem z Sunderlandem w angielskiej ekstraklasie.
Hansson to niesławny bohater barażowego meczu Francja - Irlandia w eliminacjach mistrzostw świata. Szwed nie dostrzegł zagrania ręką Thierry'ego Henry'ego w akcji zakończonej trafieniem Williama Gallasa. Ten gol dał Francji awans do mundialu w RPA.
Wenger przyznał w piątek, że nie wie, czy Hansson powinien być sędzią na poziomie Ligi Mistrzów. - Zwykle ufam arbitrom, ale akurat ten popełnił dużo błędów. Naliczyłem przynajmniej pięć. Nie podyktował np. rzutu karnego po ewidentnym faulu na Tomasie Rosickym - przypomniał trener Arsenalu.
Najwięcej pretensji Wenger miał jednak o sytuację z 51. minuty. Łukasz Fabiański po podaniu od Sola Campbella niepotrzebnie złapał piłkę, za co Szwed podyktował rzut wolny pośredni dla Porto z odległości kilku metrów. Ruben Micael nie czekał na ustawienie muru przez piłkarzy Arsenalu. Szybko podał do Falcao, a ten ostatni strzelił do pustej bramki obok cofającego się polskiego bramkarza.

Młodzież Dynama Kijów lepsza od Cracovii

Podczas meczu sparingowego rozegranego w greckim Pathos Cracovia przegrała 0:1 z młodzieżową drużyną Dynama Kijów.
Po rzucie rożnym piłka trafiła na dwudziesty metr, zawodnik Dynama oddał świetny strzał na bramkę Łukasza Merdy, piłka odbiła się od poprzeczki i wpadła do siatki.

Podczas tego spotkania szkoleniowiec Pasów, Orest Lenczyk sprawdził trzech testowanych przez klub zawodników. Z drużyną na "Wyspie Afrodyty" trenują bowiem: Mołdawianin Gheorghii Ovseannicov, Amerykanin Josh Tudela i Białorusin Aleksander Lebiediew.
W sobotę o 14 Cracovia zmierzy się z rosyjskim Metallurgiem Krasnojarsk
Dynamo Kijów (U-21) - Cracovia 1:0 (0:0)
Cracovia: Merda - Sasin, Baran (46. Dynarek), Grzesiak, Moskała - Ovseannicov (46. Kaliciak), Tudela, Szeliga, Łuczak (46. Snadny), Jeleń (46. Kaszuba) - Lebediev (60. Ovseannicov).

Będzie pierwszy transfer Legii. Dong Fangzhuo podpisze 1,5-roczny kontrakt

Chińczyk tak się w Legii spodobał, że działacze warszawskiego zespołu podpiszą z nim od razu kontrakt na półtora roku, a nie jak wspominano do końca sezonu.

Jeszcze we wtorek prezes Legii wspominał w wywiadzie, że chiński napastnik zostanie w Legii wiosną, a pod koniec sezonu działacze i trenerzy Legii podejmą decyzję, czy umowę z piłkarzem przedłużyć. W piątek dyrektor sportowy Legii Mirosław Trzeciak w wypowiedzi dla oficjalnego serwisu Legii poinformował, że piłkarz pozostanie w Warszawie co najmniej przez półtora roku. - Nie będziemy z nim negocjować. Kiedy zapraszaliśmy go na testy, to mieliśmy ustalone wszystkie warunki. Taka jest standardowa procedura. W poniedziałek lub we wtorek przejdzie badania lekarskie. Mamy podpisane pewne zobowiązanie i na jego podstawie podpiszemy finalną umowę - powiedział.
Dong trenował z Legią ponad miesiąc, od zgrupowania w Hiszpanii. Na drugie - cypryjskie - przyleciał z opóźnieniem, bo załatwiał w Chinach pozwolenie na pracę. Najprawdopodobniej będzie jedynym zimowym transferem do Legii, chyba że klub zdecyduje się na zatrudnienie testowanego prawoskrzydłowego z Chorwacji Gorana Mujanovicia. Decyzja w jego sprawie ma być podęta w ciągu dwóch, trzech dni.
- W obecnej sytuacji, kiedy nie robimy wielkich transferów przyjście Donga jest wzmocnieniem Legii. On pasuje do naszego stylu. Jest dobry technicznie, umie grać kombinacyjnie - powiedział Trzeciak. W umowie zostanie zapisana opcja przedłużenia na kolejne dwa lata.

Ukraiński napastnik na testach w Wiśle

Ukraiński napastnik, Oleksyj Babyr, trenuje z Wisłą Kraków - poinformował oficjalny serwis "Białej Gwiazdy". 19-latek wziął udział w piątkowych zajęciach pierwszej drużyny i bardzo możliwe, że zagra w sobotnim sparingu, w którym podopieczni trenera Macieja Skorży zmierzą się z Zagłębiem Sosnowiec.

Babyr ma 189 centymetrów wzrostu i waży 74 kilogramy. Dotychczas grał w klubie Krymtepłycia Mołodiżne, który występuje w ukraińskiej drugiej lidze. W tym sezonie wystąpił w 16 meczach swojego klubu, w tym w 14 ligowych i zdobył jedną bramkę. W poprzednich rozgrywkach natomiast zagrał 21 razy i strzelił 4 gole.