Za nami losowanie finałów piłkarskich mistrzostw świata, które w 2010 roku odbędą się w Republice Południowej. Jak zwykle w takiej sytuacji są zadowoleni z losu, jak również ci, którzy narzekają.
Angielski "The Sun" napisał: "To najlepsza grupa od czasów Beatlesów. Proste: Anglia, Algieria, Słowenia i Jankesi".
Z kolei "The Independet" zauważył, że "Capello pokazał się już jako dobry trener, a ostatniego wieczora udowodnił, że jest także szczęśliwym szkoleniowcem".
Niemiecki "Bild" już stawia wymagania swoim piłkarzom. "Zwycięstwo w grupie to obowiązek".
Z kolei w Serbii cieszą się z losowania, którego dokonała aktorka Charlize Theron.
"Charlize, Serbia całuje cię!" - napisał sobotni "Sport". "Orły mają szczęście" - wtórował mu "Blic".
Niewesołe miny mają w Hiszpanii. Wprawdzie faza grupowa nie powinna być problemem, ale potem czeka mistrzów Europy prawdziwe piekło, co zauważają tamtejsi dziennikarze.
"Na początku czeka Hiszpanię łatwe zadanie, ale potem możemy trafić na Portugalię lub Brazylię i Holandię lub Włochów" - czytamy w "Marce".
"Cristiano lub Kaka w 1/8 finału. Hiszpania trafi po pierwszej rundzie na grupę śmierci" - zauważa "As".
"Prosty start, galaktyczna 1/8 finału z Kaką i Cristiano Ronaldo lub Drogbą" - podsumowuje "El Pais".
Grecka prasa rozpisuje się o przeszłości. Los chciał, że grupa B wygląda prawie tak samo jak w 1994 roku. Podopieczni Otto Rehhagela zmierzą się z Argentyną, Nigerią i Koreą Południową. Piętnaście lat temu na miejscu Korei była Bułgaria.
"Znowu spotkanie z Maradoną. Ten sam smak, co w 1994 roku. Historia lubi się powtarzać, a my musimy się zrewanżować" - podkreślił "Derbynews".
"Filathlos" uważa, że greccy piłkarze "mogą jeszcze marzyć", a "Exedra" przypomina, że "tym rywalom mamy coś do udowodnienia".
W 1994 roku Grecy ponieśli trzy porażki. Z Argentyną 0:4, Nigerią 0:2 i Bułgarią 0:4